Najważniejsze fakty o tym elektrycznym hipersamochodzie
- To limitowany hipersamochód elektryczny rozwijany przez japońską firmę Aspark we współpracy z włoskim MAT.
- Najczęściej podawane liczby to 1953 KM, bateria 69 kWh i sprint do 100 km/h w około 1,78 s z one-foot rollout.
- Różne źródła podają inne wartości zasięgu i prędkości maksymalnej, bo znaczenie mają opony, procedura pomiaru i wariant auta.
- Cena bazowa była komunikowana na poziomie 2,9 mln euro bez VAT, a produkcja miała objąć tylko 50 egzemplarzy.
- To nie jest elektryk do codziennych dojazdów, tylko demonstrator technologii i skrajnych osiągów.
Czym właściwie jest ten model i dlaczego budzi tyle emocji
Patrzę na ten samochód przede wszystkim jak na demonstrator możliwości, a nie zwykły model sportowy. To dwumiejscowy, w pełni elektryczny hipersamochód, który miał pokazać, że napęd EV może oznaczać nie tylko ciszę i sprawność, ale też absolutnie skrajne osiągi. W praktyce dostajemy karbonową konstrukcję, bardzo niski prześwit, cztery silniki i podejście do inżynierii bliższe prototypowi niż autu dla szerokiej publiczności.
Ważny jest też kontekst produkcyjny: to projekt niszowy, limitowany i ręcznie dopracowany, a nie linia nastawiona na wolumen. Dlatego ten model interesuje mnie bardziej jako przykład tego, dokąd może dojść elektromobilność, gdy ograniczenie budżetu przestaje być głównym hamulcem. Żeby ocenić go uczciwie, trzeba jednak zejść z poziomu wrażeń do liczb.

Dane techniczne, które trzeba czytać z kontekstem
W specyfikacji łatwo zgubić się w marketingu, dlatego rozdzielam to, co jest stałe, od tego, co zależy od metodologii. Najbardziej sensowny punkt odniesienia to oficjalnie publikowane dane producenta i partnera technologicznego, bo właśnie one pokazują skalę projektu.
| Parametr | Dane | Co to oznacza w praktyce |
|---|---|---|
| Moc | 1953 KM, 1456 kW | To poziom, który stawia auto w ścisłej czołówce hipersamochodów elektrycznych. |
| Bateria | 69 kWh | Pakiet jest relatywnie mały jak na taką moc, bo priorytetem nie był zasięg, tylko osiągi i masa. |
| Masa | 2050 kg | Mimo karbonu to wciąż ciężka maszyna, bo elektryczny układ napędowy i bateria robią swoje. |
| 0-100 km/h | 1,78 s z one-foot rollout | To wynik imponujący, ale trzeba pamiętać, że rollout poprawia czas względem pomiaru „od zera”. |
| 0-300 km/h | 9,74 s | Tu widać, że auto nie tylko startuje agresywnie, ale też utrzymuje dynamikę przy bardzo wysokich prędkościach. |
| Prędkość maksymalna | około 350-413 km/h | Rozbieżności wynikają z opon, wariantu i procedury testowej. |
| Zasięg | 172 km WLTP lub około 250 km deklarowane | To pokazuje, że przy takim aucie zasięg jest drugorzędny wobec osiągów. |
| Ładowanie | 20-80% w około 45 minut przy szybkim ładowaniu DC | Da się je uzupełniać sprawnie, ale to nadal nie jest auto projektowane pod długie trasy. |
| Produkcja | 50 egzemplarzy | Skala jest ultra-limitowana, więc mówimy o niszy, nie o rynku masowym. |
Jak podaje MAT, różnice między czasami przyspieszenia i prędkością maksymalną wynikają m.in. z procedur testowych oraz ograniczeń ogumienia. I to właśnie jest ważna lekcja: w takim aucie liczby nie są wyłącznie cechą konstrukcji, ale także sposobu, w jaki auto zostało zmierzone. A z samych liczb przechodzimy płynnie do pytania, co właściwie stoi za tymi osiągami.
Co robi wrażenie od strony inżynierskiej
Najciekawsze w tym projekcie nie jest samo przyspieszenie, tylko zestaw rozwiązań, które je umożliwiają. Cztery silniki elektryczne pozwalają na bardzo precyzyjne sterowanie momentem obrotowym na każdym kole osobno, a to daje zjawisko znane jako torque vectoring - czyli aktywne rozdzielanie napędu w celu poprawy trakcji i stabilności w zakręcie. W hipersamochodzie to robi ogromną różnicę, bo przy takich mocach o przyczepności decydują już detale.
Do tego dochodzi karbonowa struktura nadwozia i bardzo zaawansowana aerodynamika. Lekka konstrukcja nie oznacza tu „lekka” w sensie zwykłego auta, tylko „lżejsza, niż wynikałoby to z klasy osiągów”. W praktyce producent walczy jednocześnie z masą baterii, siłami działającymi przy dużej prędkości i temperaturą całego układu napędowego. Jeśli ktoś myśli, że w takim aucie najważniejsza jest po prostu większa bateria, to patrzy zbyt płytko.
Ważny jest też 800-woltowy układ i bardzo szybka kontrola pracy całego napędu. To właśnie taka architektura otwiera drogę do wysokich mocy ładowania, lepszej sprawności i mniejszych strat cieplnych. Dla mnie to jeden z tych momentów, gdy sportowa zabawka staje się laboratorium technologii. A to prowadzi do porównania z elektrykami, które faktycznie spotykamy na drogach.
Jak wypada na tle zwykłych elektryków
To porównanie nie ma na celu zrównania nieporównywalnych rzeczy. Ten model gra w zupełnie innej lidze niż rodzinny crossover czy miejski hatchback, ale właśnie dlatego dobrze pokazuje kompromisy, które w elektromobilności są nie do obejścia. Im wyżej przesuwasz sufit osiągów, tym bardziej zaczynasz poświęcać zasięg, wygodę i prostotę eksploatacji.
| Kryterium | Ten hipersamochód | Typowy elektryk do codziennej jazdy | Wniosek |
|---|---|---|---|
| Priorytet projektu | Rekord, emocje, skrajna dynamika | Wygoda, zasięg, bezpieczeństwo, koszt | Inne auta, inne cele. |
| Zasięg | Krótki jak na standardy EV | Zwykle wyraźnie wyższy | To auto nie jest stworzone do długiej, spokojnej trasy. |
| Masa | Wysoka mimo karbonu | Różna, ale zwykle mniej ekstremalna | Wysoka moc w EV prawie zawsze podnosi masę układu. |
| Ładowanie i serwis | Niszowe, wymagające specjalizacji | Szeroka infrastruktura i łatwiejszy serwis | Codzienna użyteczność jest tu mocno ograniczona. |
| Cena | Około 2,9 mln euro bez VAT | Wielokrotnie niższa | To produkt kolekcjonerski, nie transportowy. |
Z mojego punktu widzenia najważniejsza różnica brzmi tak: zwykły elektryk ma rozwiązywać problem mobilności, a ten projekt ma pokazać granice możliwości. I właśnie dlatego nie należy go oceniać wyłącznie przez pryzmat zasięgu czy kosztu energii. W rozmowie o ekologii trzeba jednak pójść krok dalej i zapytać, czy tak skrajna maszyna ma w ogóle sens środowiskowy.
Czy taki projekt ma sens z perspektywy ekologii
Odpowiedź jest uczciwie mieszana. Bezpośrednio to nie jest samochód, który obniża emisje w skali rynku, bo jego produkcja jest śladowa, a użytkowanie będzie należało do garstki osób. Z perspektywy środowiska nie ma tu więc efektu masowego, a przy bardzo wysokich prędkościach każdy kilometr kosztuje dużo energii. To nie jest „zielony” model w prostym, propagandowym sensie.
Jednocześnie takie auta mają znaczenie pośrednie. Wymuszają rozwój lekkich materiałów, oprogramowania sterującego napędem, chłodzenia baterii i architektury wysokiego napięcia. Część rozwiązań z segmentu hiperaut później schodzi do bardziej rozsądnych konstrukcji i tam już naprawdę robi różnicę. Dlatego patrzę na ten model jak na ekstremalny poligon testowy, a nie dowód na ekologiczność samą w sobie.
Właśnie tu widać najuczciwsze podejście do elektromobilności: nie każda elektryczna nowinka jest automatycznie przyjazna środowisku, ale może pchać branżę do przodu tam, gdzie liczą się sprawność, chłodzenie, masa i kontrola energii. A to jest dla rynku dużo ważniejsze, niż brzmi na pierwszy rzut oka.
Co ten elektryczny hipersamochód mówi o przyszłości aut na prąd
Największa lekcja z tego projektu jest dla mnie bardzo prosta: przyszłość elektromobilności nie zależy wyłącznie od większych baterii. Równie ważne są aerodynamika, masa, zarządzanie momentem obrotowym, oprogramowanie i to, jak skutecznie układ napędowy potrafi pracować w wysokiej temperaturze. Ten samochód pokazuje, że w EV wciąż jest ogromny margines na dopracowanie samej architektury, a nie tylko pojemności akumulatora.
Jeśli ktoś szuka auta do codziennej jazdy, ten model nie będzie dla niego punktem odniesienia. Jeśli jednak chce zrozumieć, dokąd może dojść elektryczny napęd, gdy inżynierowie dostają niemal wolną rękę, to jest jeden z bardziej wymownych przykładów. Dla mnie to ciekawostka z najwyższej półki, ale też sygnał, że elektromobilność nie kończy się na praktycznych crossoverach - jej techniczny sufit jest znacznie wyżej, niż wielu kierowców zakłada.